Moi ulubieńcy boxa Sweet Valentine-Dermedic Cicatopy Ultra-kojący krem naprawczy


Znasz to uczucie, gdy mimo stosowania dziesięciu różnych balsamów, Twoja skóra i tak postanawia strzelić focha? U mnie zaczęło się niewinnie – od lekkiego zaczerwienienia na dłoni. Prawdopodobnie wystarczyła chwila nieuwagi na mrozie bez rękawiczek, by dorobić się przesuszonego, szorstkiego „placu”, który nie chciał zniknąć przez kilkanaście dni. Przerobiłam wszystko: od klasycznych kremów do rąk, przez czyste masło shea, aż po gęste maści. Nic. Skóra piła wszystko jak gąbka, a po godzinie znów była napięta i nieprzyjemna w dotyku.

​Ratunek przyszedł z ostatniego boxa od Pure Beauty. Znalazłam tam produkt, który stał się moim absolutnym hitem: Dermedic Cicatopy Ultra-kojący krem naprawczyMuszę przyznać, że nazwa „ultra-kojący” nie jest tu ani trochę przesadzona. Ten krem to konkret w tubce, stworzony dla skóry z problemami, atopowej i chronicznie suchej.


​W przeciwieństwie do wielu kremów naprawczych, które są tłuste i klejące, Cicatopy ma bardzo przyjemną, treściwą, ale nietłustą konsystencję. Szybko się wchłania, pozostawiając na skórze delikatny film ochronny, który nie przeszkadza w codziennych czynnościach (można od razu wracać do pisania na klawiaturze!).
​Ultrakojący krem naprawczy przynosi natychmiastową i długotrwałą ulgę bardzo suchej skórze z objawami alergii i egzemy, w tym atopii oraz wyprysku kontaktowego. Produkt skutecznie przerywa błędne koło atopii. Dzięki zawartości opatentowanego kompleksu cicalinum, który jest unikatową kompozycją łączącą nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3,6,9 fitosterole i B-glukan, krem łagodzi 6 objawów egzemy w tym uporczywy świąd, podrażnienia, napięcie, suchość, zaczerwienienie i szorstkość. Pomaga w regeneracji mikrourazów naskórka powstałego w skutek drażnienia skóry, na przykład przez drapanie zmian. Krem wykorzystuje właściwości immunomodulujące B- glukanu, składnika, który pomaga przywrócić homeostazę komórek naskórka. Równoważy mikrobiom na powierzchni skóry, co przyczynia się do redukcji egzemowych zmian skórnych. Składnik ten odgrywa także kluczową rolę w ograniczeniu komunikacji między bakteryjnej i tworzeniu biofilmu przez staphylococcus aureus, który jest czynnikiem patogenetycznym rozwoju atopii.


​To, co najbardziej mnie zaskoczyło, to szybkość działania. Już po pierwszej aplikacji poczułam, że skóra przestała „ciągnąć”. Po kilku dniach regularnego smarowania tego jednego, uporczywego miejsca, szorstkość zniknęła, a skóra stała się miękka i elastyczna.

​Moja ocena: 10/10. Jeśli masz problem z suchymi skórkami, pękaniem od mrozu czy podrażnieniami – to jest Twój nowy najlepszy przyjaciel. ​Cieszę się, że Pure Beauty wrzuca do swoich pudełek takie perełki, bo inaczej pewnie dalej walczyłabym z tą przesuszoną plamą.

​Czy Ty też masz taki produkt, który uratował Twoją skórę w kryzysowej sytuacji? Daj znać w komentarzu!

Współpraca reklamowa 

Komentarze