Nie wiem jak Wy, ale ja oficjalnie ogłaszam: mam dość. Kocham puszysty śnieg na zdjęciach i kubek kakao przy kominku, ale rzeczywistość ostatnich tygodni to raczej skrobanie szyb o 7:00 rano, walka o życie na oblodzonym chodniku i wiecznie czerwony nos.
Niskie temperatury i przeszywający wiatr dają nam w kość, ale to nasza skóra obrywa najbardziej. Suche powietrze w ogrzewanych biurach i mróz na zewnątrz to przepis na "papierową", poszarzałą cerę. Szczególnie widać to po moich oczach – stały się wrażliwe, a skóra wokół nich wołała o pomoc głośniej niż ja o dodatkową kawę.
Mój zimowy wybawca: VIANEK Nawilżający krem pod oczy
Ostatnio, w boxie Pure Beauty natrafiłam na krem, który odmienił moją poranną (i wieczorną!) rutynę. Mowa o Nawilżającym kremie pod oczy z ekstraktem z nasion lnu od VIANKA.
Jeśli szukacie czegoś, co jest jak ciepły kocyk dla Waszej skóry, to właśnie to znaleźliście. Zacznijmy od tego, co najważniejsze – składu. Ekstrakt z nasion lnu to prawdziwa "bomba" nawilżająca. Działa łagodząco i ochronnie, co przy obecnej pogodzie jest na wagę złota. Do tego olej z kiełków pszenicy i witamina E – duet, który dba o elastyczność i regenerację.
Co zauważyłam po kilku dniach stosowania?
- Ulga natychmiastowa: Krem ma cudowną, lekką, a jednocześnie treściwą konsystencję. Po nałożeniu czuć, że skóra "pije" ten produkt i natychmiastowo przestaje piec czy być ściągnięta.
- Idealny pod makijaż: Bałam się, że przy takim nawilżeniu korektor będzie spływał. Nic z tych rzeczy! Krem pięknie się wchłania, zostawiając delikatną, satynową powłoczkę.
- Efekt "wypoczętego oka": Nawet po nocy spędzonej na dosuszaniu ubrań po spacerze w śniegu ;) rano wyglądam na świeżą i wyspaną. Skóra jest miękka, wygładzona i porządnie "napojona".
Zima nas wymęczyła, to fakt. Ale dzięki takim perełkom jak ten krem od Vianka, przynajmniej w lustrze tego nie widać! To świetny, polski produkt w bardzo przystępnej cenie, który udowadnia, że naturalna pielęgnacja potrafi zdziałać cuda nawet w ekstremalnych warunkach.
Dajcie znać w komentarzach, jak Wy radzicie sobie z zimowym przesileniem? Też odliczacie już dni do wiosny, czy macie swoje sposoby na polubienie się z mrozem?
Współpraca reklamowa



Cześć :)
OdpowiedzUsuńSpodobał mi się Twój opis tego kremu i będę chciała się w niego zaopatrzyć :)
Ale mówiąc o skórze, cerze - kolejny przykład na to, że zima utrudnia życie na każdym kroku.
Pozdrawiam, jak zawsze bardzo serdecznie!