Moi ulubieńcy boxa Pure Beauty z edycji Winter Wonders: De CARE MOCHI BAMBOO Hause


Japońskie smaki ostatnio bardzo zyskały w naszym kraju. Sushi znamy bardzo dobrze, a teraz nadszedł czas na słodkości z kraju kwitnącej wiśni. Dzisiaj bierzemy na warsztat propozycję od De Care – Mochi kuleczki deserowe nadziewane pastą z orzeszkami ziemnymi Bamboo House, które przenoszą japońską tradycję prosto na Twój talerz. Znalazłam je w ostatnim boxie od Pure Beauty i błyskawicznie stały się one naszym rodzinnym ulubieńcem :) 


​Czym właściwie jest Mochi?


​Mochi to tradycyjne japońskie ciastka wykonane z kleistego ryżu (mochigome). Proces ich powstawania to prawdziwy rytuał – ryż jest ubijany na gładką, elastyczną masę, z której formuje się miękkie kuleczki.

​W wersji od Bamboo House, dostępnej dzięki De Care, mamy do czynienia z mistrzowskim balansem tekstur:
​Zewnętrzna warstwa: Aksamitna, pudrowa i niesamowicie elastyczna.
​Wnętrze: Gęste, aromatyczne nadzienie, które powoli uwalnia swój smak.
​Dlaczego warto spróbować Bamboo House?


​Bamboo House to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek produkujących mochi, a ich produkty wyróżniają się na tle konkurencji przede wszystkim jakością nadzienia. Nie znajdziesz tu sztucznych, chemicznych posmaków.

​Najpopularniejsze smaki, których musisz spróbować:
​Zielona Herbata (Matcha): Klasyka gatunku. Lekko gorzkawe wnętrze idealnie przełamuje słodycz ciasta ryżowego.
​Czerwona Fasola (Red Bean): Najbardziej tradycyjna opcja. Pasta anko ma unikalną, ziarnistą strukturę.
​Taro: Dla fanów egzotyki – lekko orzechowy, kremowy smak o pięknym fioletowym kolorze.
​Sezam: Intensywny, dymny i bardzo aromatyczny.
​Jak najlepiej celebrować moment z Mochi?


​Mochi to nie jest zwykła przekąska, którą zjada się w biegu. To doświadczenie!


​Pro Tip: Podawaj Mochi Bamboo House w towarzystwie filiżanki gorącej, niesłodzonej zielonej herbaty (np. Sencha lub Genmaicha). Gorący napar idealnie kontrastuje z chłodną, miękką teksturą ciastka.

​Czy to zdrowy wybór?

​Mochi od De Care jest naturalnie bezglutenowe (ryż kleisty nie zawiera glutenu, mimo swojej nazwy!). Jest to świetna alternatywa dla ciężkich, czekoladowych batonów – daje mnóstwo satysfakcji przy relatywnie lekkim składzie.

​Jeśli szukasz odrobiny zen w ciągu zabieganego dnia, Mochi Bamboo House to Twój bilet do Japonii.


Współpraca reklamowa 

Komentarze

  1. Nie jadłam nigdy takiego ciastka. Ale do zen staram się dążyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię tego typu kulinarne ciekawostki. Chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh, so lovely! Thanks for the wonderful post!

    OdpowiedzUsuń
  4. Great to read. I haven't tried them. Thanks so much!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyznam się, że nigdy nie próbowałam nic z kuchni japońskiej, słodkości z tamtych stron też nie jadłam...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Me dio ganas de probarlo. . Te mando un beso

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego deseru. Ale opakowanie bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zjadlabym z czystej ciekawości :) Lubię takie orientalne smaki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak, Uwielbiam większość smaków mochi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie jadłam ale mam w planach :D Wygląda na prawdę interesująco.
    Pozdrawiam Cię i życzę Ci miłego, udanego nowego tygodnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jestem wielką fanką mochi, ale od czasu do czasu lubię, zależy od nadzienia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo mi posmakowało. Miałam okazję zjeść z zieloną herbatą. Smak – rewelacja! Bardzo jestem ciekawa tego wariantu 😋

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja miałam wersję z czerwoną fasolą i nie było to zbyt dobre 😀

    OdpowiedzUsuń
  15. Muszę przyznać, że mochi wciąż przede mną, jeszcze nie miałam okazji spróbować, ale od dawna mnie ciekawią :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. It looks delicious!
    I invite you to visit my last post. Have a good week!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jadłam nigdy takiego ciastka. Chętnie spróbuję.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. jeszcze nigdy nie jadłam Mochi!

    OdpowiedzUsuń
  19. Jadłam kiedyś taki deser, ale niezbyt mi smakował

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj między mrozami
    Takie ciasteczka, to coś dla mnie. Muszę się za nimi rozejrzeć.
    Życzę pewnych, ostrożnych kroków na Twoich ścieżkach

    OdpowiedzUsuń
  21. Z czerwoną fasolą są najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja uwielbiam. Czekoladowego mochi jeszcze nie jadłam. Owocowe są wspaniałe. Kocham Japończyków za Mochi. Boskie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz